Cel opiekuna jest bardzo prosty: pomóc psu przetrwać trudny moment wizyty gości bez nadmiernego stresu, a sobie – zyskać większy spokój i kontrolę nad sytuacją. Kluczem jest połączenie uważnej obserwacji sygnałów stresu z mądrym zaplanowaniem psiego „azylu” w domu.
stres u psa przy gościach, sygnały uspokajające psa, bezpieczne miejsce dla psa w domu, jak przygotować psa na wizytę gości, lękliwy pies a goście, separacja psa od gości, klatka kennelowa jako azyl, zasady dla gości w domu z psem, trening odpoczynku na miejscu, pies który szczeka na gości, wsparcie psa w sytuacjach społecznych, błędy opiekuna podczas wizyty gości
Jak pies przeżywa wizytę gości – spojrzenie od strony psa
Co się dzieje w głowie psa, gdy ktoś dzwoni do drzwi
Pies żyje w świecie zapachów, dźwięków i ruchu, a jego dom to terytorium, którego pilnuje. Nagle rozlega się dzwonek, słychać obce kroki na klatce schodowej, pojawiają się nowe zapachy i głosy. Dla psa to sygnał: „coś się dzieje, ktoś wchodzi na moje terytorium, muszę zareagować”.
Organizm psa w ułamku sekundy wyrzuca adrenalinę i kortyzol. Serce bije szybciej, mięśnie się napinają, ciało szykuje się do działania – do sprawdzenia, czy gość jest zagrożeniem, czy nie. Im bardziej nagłe i intensywne bodźce (głośny dzwonek, krzykliwe powitanie, szybkie ściągnięcie kurtki), tym większe pobudzenie psa.
Nawet bardzo towarzyski pies może mocno przeżywać sam moment wejścia gości: dużo ruchu, zapach ulicy, nowe perfumy, rozemocjonowane dzieci. U psów lękliwych dochodzi do tego poczucie braku kontroli: „nie wiem, co się stanie, nie mam gdzie uciec”. Pies terytorialny skupia się natomiast na kontroli przestrzeni: krąży, obwąchuje, szczeka, „odgradza” domowników.
Typowy scenariusz z życia: na co dzień łagodny pies, który lubi pojedyncze wizyty znajomych, przy dużej imprezie rodzinnej nagle wycofuje się do innego pokoju, przestaje podchodzić, unika kontaktu z dziećmi, a każdy szybszy ruch sprawia, że podskakuje. To już nie jest „obojętność” tylko próba poradzenia sobie z nadmiarem bodźców.
Różne typy psów – różne reakcje na gości
Reakcja psa na gości zależy od temperamentu, wcześniejszych doświadczeń i poziomu socjalizacji.
- Pies towarzyski – chętnie podbiega, merda ogonem, domaga się głaskania. Może jednak szybko „przesterować się” i zacząć skakać, podgryzać po rękach, biegać w amoku. Na pierwszy rzut oka wygląda na szczęśliwego, ale to także może być mocny stres.
- Pies lękliwy – już na dźwięk dzwonka chowa się, kuli, sapie lub zaczyna nerwowo szczekać. Może warczeć, jeśli ktoś spróbuje go przytrzymać czy wyciągnąć z kryjówki. Długo nie potrafi się uspokoić.
- Pies terytorialny/strażnik – reaguje intensywnym szczekaniem, staje między drzwiami a opiekunem, śledzi każdy ruch gościa. Zwykle trudno mu odpuścić pilnowanie, nawet po kilkunastu minutach.
Te trzy typy nie wykluczają się nawzajem – pies może być jednocześnie towarzyski i terytorialny, albo lękliwy i do tego pilnujący. Rolą opiekuna jest rozpoznanie, co u jego psa dominuje, by dobrać odpowiednie wsparcie.
Naturalna reakcja stresowa – pobudzenie i potrzeba kontroli
Stres u psa przy gościach nie jest niczym „złym” sam w sobie – to naturalna reakcja organizmu na zmianę. Problem pojawia się, gdy pies nie ma bezpiecznego sposobu na rozładowanie napięcia lub jest zmuszany do kontaktu, którego nie chce.
W reakcji stresowej pies najczęściej:
- próbuje kontrolować sytuację – szczeka, biega, staje na drodze gościom, obwąchuje ich intensywnie,
- szuka wsparcia u opiekuna – przykleja się do nóg, wskakuje na kolana, broni „swojej” osoby,
- próbuje uniknąć kontaktu – chowa się za meblami, w łazience, w innym pokoju,
- „zawiesza się” – stoi sztywno, jakby zamarł, z mocno napiętym ciałem.
Każda z tych reakcji mówi: „to dla mnie trudne, potrzebuję dystansu, czasu lub wsparcia”. Bezpieczne miejsce dla psa w domu i jasne zasady dla gości pozwalają tę reakcję złagodzić.
Co sprawdzić w swojej sytuacji
Krok 1: Zanim zaprosisz gości, zwróć uwagę, jak pies reaguje na sam dźwięk dzwonka lub pukanie, gdy nikt jeszcze nie wchodzi. Czy od razu szczeka? Czy zamiera? Czy przybiega do ciebie po wsparcie?
Krok 2: Zapisz dosłownie na kartce, co robi twój pies w pierwszych 60 sekundach od dźwięku dzwonka. To będzie punkt wyjścia do dalszej pracy.
Typowe objawy stresu u psa podczas wizyty gości
Wyraźne objawy fizyczne – gdy ciało „krzyczy”
Stres u psa zawsze odbija się na ciele. Nie trzeba być behawiorystą, by dostrzec najbardziej oczywiste sygnały:
- zianie (dyszenie) mimo braku wysiłku fizycznego, często z szeroko otwartą jamą ustną,
- ślinienie się, czasem aż z kroplami śliny wiszącymi z pyska,
- drżenie mięśni, szczególnie łydek, łap lub całego ciała,
- rozszerzone źrenice, „szkliste” oczy, mocne wpatrywanie się w gości lub unikanie kontaktu wzrokowego,
- napięte ciało – sztywne łapy, uniesiona głowa, uszy postawione lub płasko przyklejone do głowy,
- ogon – bardzo sztywny i wysoko uniesiony (pobudzenie/pewność) lub podkulony, przyciśnięty do brzucha (lęk, niepewność).
Takie sygnały często pojawiają się już przy samym wejściu gości. Im dłużej trwają, tym wyższy poziom stresu. Jeśli zauważysz, że pies dyszy, choć w domu jest chłodno i nic przed chwilą nie robił, masz jasny znak, że sytuacja go mocno obciąża.
Zachowania mówiące o napięciu – od szczekania po „zamrożenie”
Drugą grupą znaków są konkretne zachowania. Stres u psa przy gościach często objawia się jako:
- szczekanie przy drzwiach – zanim goście wejdą,
- oszczekiwanie gości już po wejściu – podchodzenie, odchodzenie, ponowne podchodzenie z szczekaniem,
- skakanie na ludzi, podgryzanie po rękach, ciągnięcie za ubranie,
- chowanie się – za kanapą, pod stołem, w łazience, w innym pokoju,
- „zamarzanie” – pies stoi sztywno, nie rusza się, nie reaguje na imię, jakby go „odcięło”,
- nadmierne węszenie każdego gościa, każdej torby, każdego buta – nie z ciekawości, tylko obsesyjnie, w kółko.
Im częściej pies powtarza te zachowania i im trudniej go z nich „wybić”, tym większe przeciążenie. Próby uspokajania w stylu „no przestań, nic się nie dzieje”, podnoszenie głosu czy karcenie tylko dokładają kolejną warstwę stresu.
Sygnały uspokajające psa – subtelne, ale bardzo ważne
Psy wysyłają całe mnóstwo delikatnych sygnałów, którymi mówią: „jest mi trochę za dużo, próbuję to sobie ułożyć”. To tzw. sygnały uspokajające (calming signals). Podczas wizyty gości pojawiają się bardzo często, ale łatwo je przeoczyć:
- odwracanie głowy na bok, gdy ktoś wyciąga rękę do głaskania,
- oblizywanie nosa lub warg bez jedzenia w pobliżu,
- ziewanie w nienaturalnych momentach – gdy ktoś nad nim stoi, kiedy robi się głośno,
- otrząsanie się jak po kąpieli, choć pies nie jest mokry, często po intensywniejszym dotyku lub „przytuleniu”,
- wolne, ostrożne ruchy, skracanie dystansu bardzo małymi krokami.
Jeśli pies zaczyna często się oblizywać przy gościach, ziewa co chwilę lub odwraca głowę, gdy ktoś pochyla się nad nim – to znak, że przekraczasz jego komfort. Zmniejszenie liczby bodźców (cichsze rozmowy, odsunięcie się gościa, danie psu przejścia) bywa wtedy ważniejsze niż kolejne „siad” i „leżeć”.
„Wesoły wariat” też może być w silnym stresie
Spora część psów w stresie wchodzi w tryb „rozkręconej zabawy”: goni w kółko po domu, skacze na wszystkich, przynosi zabawki, wymusza głaskanie. Z zewnątrz wygląda to jak euforia, tymczasem pies może być skrajnie przeciążony.
U takiego psa często widać:
- spięte, krótkie ruchy zamiast płynnego biegania,
- dyszenie z szeroko otwartym pyskiem,
- trudność z uspokojeniem się – mija pół godziny, a pies dalej w amoku,
- brak reakcji na komendy, które normalnie wykonuje z łatwością.
To bardzo częsty obraz u młodych, energicznych psów, które „kochają ludzi”, ale kompletnie nie umieją odpoczywać w ich obecności. W takim wypadku trening odpoczynku na miejscu i z góry zaplanowane przerwy od kontaktu z gośćmi są niezbędne, by nerwy nie były w permanentnym napięciu.
Kiedy stres staje się niebezpieczny
Są sytuacje, gdy stres u psa przy gościach przeradza się w realne ryzyko pogryzienia. Sygnały ostrzegawcze to:
- warczenie w stronę gościa, szczególnie przy próbie podejścia, głaskania, zabierania czegoś spod psa,
- podnoszenie warg, odsłanianie zębów, „marszczenie” kufy,
- kłapanie zębami w powietrzu, „próby” ugryzienia bez kontaktu,
- sztywne, powolne podejście do gościa z bardzo napiętym ciałem, po czym nagła, szybka reakcja,
- „ściganie” gości po mieszkaniu, odprowadzanie ich, blokowanie przejścia.
To moment, kiedy pies mówi już bardzo wyraźnie: „nie radzę sobie, boję się, jestem przeciążony”. Karanie warczenia („nie wolno, przestań!”) jest poważnym błędem – zabiera psu sygnał ostrzegawczy, ale nie usuwa emocji. Zamiast tego trzeba natychmiast zwiększyć dystans, zabrać psa do bezpiecznego miejsca, a na przyszłość zaplanować lepszą separację od gości.
Co sprawdzić w swojej sytuacji
Krok 1: Zapisz 3 konkretne zachowania, które zawsze pojawiają się u twojego psa, gdy ktoś przychodzi (np. „zaczyna dyszeć”, „chowa się pod stołem”, „skacze na ludzi”).
Krok 2: Oceń, czy w tych zachowaniach pojawia się warczenie, kłapanie zębami lub bardzo twarde szczekanie prosto w gościa. Jeśli tak – potrzebny jest wyraźniejszy plan separacji i często konsultacja z behawiorystą.

Jak odróżnić ekscytację od przeciążenia i lęku
Skala pobudzenia – od radości po panikę
Pies przy gościach może być po prostu radosny, ale może też być przestymulowany lub przestraszony. Odróżnienie tych stanów jest kluczowe, żeby właściwie reagować.
Zdrowa ekscytacja wygląda tak:
- pies podbiega, merda ogonem, może lekko poszczekać,
- przyjmuje smaczki, potrafi na chwilę usiąść lub się położyć,
- po kilku minutach wycisza się – kładzie się obok, zaczyna gryźć gryzaka,
- oddycha normalnie, nie dyszy bez powodu.
Przeciążenie to już wyższy poziom napięcia:
- pies nie reaguje na komendy, „nie słyszy”,
- krąży po mieszkaniu, chodzi w kółko, nie może znaleźć sobie miejsca,
- skacze na wszystkich, podgryza, ciągnie za ubranie,
- często dyszy, oczy ma „wypukłe”, ciało jest spięte.
Lęk to zupełnie inna strona skali:
- pies unika kontaktu, chowa się,
- pies unika kontaktu, chowa się,
- ma podkulony ogon, uszy cofnięte, ciało przyklejone do podłoża,
- może się trząść, przestaje brać smaczki,
- reaguje gwałtownie na każdy nagły ruch lub dźwięk.
Krok 1: patrz nie tylko na to, co pies robi (np. skacze, szczeka), ale też jak wygląda jego ciało. Radosny pies ma miękki ruch, „falujący” ogon i rozluźnioną mordkę. Pies przeciążony porusza się sztywno, a każdy jego ruch jest szybki i nerwowy. Pies przestraszony będzie raczej „wycofywał się z kadru” – ciałem i spojrzeniem.
Krok 2: zwróć uwagę na to, jak szybko pies wraca do normy. Jeśli po pierwszej fali powitania potrafi usiąść, wziąć gryzaka i po 5–10 minutach odpoczywa – to zwykle zdrowa ekscytacja. Jeżeli po 30 minutach wciąż biega, dyszy i nie umie się położyć, masz do czynienia z przeciążeniem. Gdy pies przez całą wizytę trzyma dystans, chowa się lub marznie w bezruchu – to już lęk.
Krok 3: oceń, czy pies w ogóle jest w stanie się uczyć i jeść. W ekscytacji przyjmie proste zadania („siad”, „na miejsce”) i zje smaczek. W przeciążeniu często bierze smaczki łapczywie i od razu ich szuka dalej, jakby „połykał” stres. W silnym lęku jedzenie przestaje być atrakcyjne – nawet ulubione przysmaki zostają na podłodze. To jasny sygnał, że trzeba zmniejszyć trudność sytuacji.
Co sprawdzić: wybierz jedną, typową dla twojego psa wizytę gości i nagraj krótki film (1–2 minuty) od momentu wejścia. Obejrzyj go na spokojnie, krok po kroku, bez emocji. Zapisz, w którym momencie zachowanie przypomina jeszcze radosną ekscytację, a kiedy przechodzi w chaos lub wycofanie. Ten „punkt graniczny” będzie dla ciebie ważnym drogowskazem przy planowaniu bezpiecznego miejsca i przerw od kontaktu z ludźmi.
Dobrze przygotowane spotkania z gośćmi – z czytelną obserwacją sygnałów stresu, jasnymi zasadami i spokojnie wyćwiczonym miejscem odpoczynku – potrafią zmienić domowe wizyty z koszmaru psa w sytuację, którą naprawdę udźwignie. Im lepiej rozumiesz, co mówi jego ciało, tym szybciej zbudujesz warunki, w których zarówno on, jak i odwiedzające cię osoby mogą czuć się swobodnie i bezpiecznie.
Przygotowanie psa na wizyty gości – praca „na spokojnie”, zanim ktoś zapuka
Od czego zacząć – jasny plan zamiast „improwizacji przy dzwonku”
Najwięcej da się zrobić pomiędzy wizytami, gdy w domu jest spokojnie. To wtedy pies uczy się, co oznacza dzwonek, stukot kluczy czy komenda „na miejsce”. Jeśli pierwszy raz „trenujesz” dopiero, gdy gość stoi w drzwiach, emocje psa są już za wysoko, żeby mógł się czegoś nauczyć.
Dobrze działa prosta struktura:
- krok 1: naucz psa spokojnego miejsca odpoczynku,
- krok 2: wprowadź sygnały zapowiadające, że „coś się będzie działo”, ale jeszcze bez gości,
- krok 3: połącz te elementy z krótkimi, kontrolowanymi „wizytami na próbę”.
Im lepiej pies pozna ten schemat w ciszy i bez presji, tym łatwiej zastosuje go, gdy faktycznie ktoś przyjdzie.
Co sprawdzić: odpowiedz szczerze, czy twój pies zna jakiekolwiek ćwiczenie związane z gośćmi, które przećwiczyliście „na sucho”, bez realnej wizyty. Jeśli nie – zacznij od planu poniżej.
Wybór i przygotowanie „bazy” – miejsca odpoczynku psa
Bezpieczne miejsce w domu to coś więcej niż przypadkowy kocyk w kącie. To baza, do której pies ma dobre skojarzenia i gdzie nic złego go nie spotyka: nikt nad nim nie stoi, nie zaczepia, nie głaszcze na siłę.
Przy wyborze miejsca weź pod uwagę kilka punktów:
- dystans od drzwi – miejsce nie powinno być przy samym wejściu, gdzie ruch i hałas są największe,
- możliwość obserwacji – wiele psów czuje się spokojniej, gdy może widzieć część pokoju, ale nie jest „w centrum uwagi”,
- stałość – baza powinna być w tym samym miejscu na co dzień, nie tylko „na wizytę”.
Narzędzia, które dobrze się sprawdzają:
- legowisko lub gruba mata – jasno wyznaczony obszar,
- kennel klatka (jeśli pies ma z nią dobre skojarzenia) – dla niektórych psów to najlepsza „nora bezpieczeństwa”,
- przęgrodzona strefa – np. bramka dziecięca, która oddziela psa od salonu z gośćmi, ale pozwala widzieć i słyszeć, co się dzieje.
Typowy błąd: przenoszenie psa na legowisko tylko wtedy, gdy przeszkadza. Bazę trzeba „zbudować” spokojnie, zanim stanie się narzędziem zarządzania wizytami.
Co sprawdzić: stań w drzwiach mieszkania i przejdź „trasę gościa” do salonu. Zobacz, czy wybrane miejsce psa jest na tyle daleko, że człowiek może się przemieścić, nie przechodząc tuż nad głową psa.
Jak nauczyć psa komendy „na miejsce” krok po kroku
Gdy legowisko jest wybrane, przychodzi czas na nauczenie psa, że opłaca się tam iść i tam zostać. Zrób to etapami:
- krok 1: zaznaczanie wejścia na miejsce
Połóż kilka smaczków na macie. Gdy pies na nią wejdzie, spokojnie powiedz np. „miejsce” i pozwól mu zjeść. Gdy zejdzie, znowu rozłóż smaczki. Powtórz kilkanaście razy w różnych porach dnia. - krok 2: dodanie sygnału
Zanim rozłożysz smaczki, powiedz „na miejsce” i ręką wskaż matę. Jeśli pies wejdzie – nagradzaj na miejscu (kilka małych smaczków pod rząd, głaskanie tylko jeśli lubi). Jeśli nie rozumie, wróć do kroku 1. - krok 3: wydłużanie pobytu
Gdy pies zaczyna sam wchodzić na miejsce po komendzie, zacznij dokarmiać go na macie: smaczek za pozostanie leżąc, delikatne „dobrze”, kolejny smaczek. Zaczynasz od kilku sekund i stopniowo wydłużasz. - krok 4: dodawanie małych rozproszeń
Wstajesz, robisz krok w bok, krzesło lekko zaskrzypi – i natychmiast wracasz do psa z nagrodą. Chodzi o to, żeby nauczył się, że nawet gdy coś się porusza, najbardziej opłaca się dalej leżeć na miejscu.
Ćwiczenie powinno być dla psa nudne i przewidywalne. Bez krzyków radości, bez „sztuczek” – to ma być jego rytuał wyciszenia, nie czas show.
Co sprawdzić: sprawdź, czy pies potrafi leżeć na miejscu przez 2–3 minuty, gdy robisz proste rzeczy w zasięgu wzroku: nalewasz wodę, odkładasz naczynie, przechodzisz z pokoju do pokoju.
Łączenie „na miejsce” z dźwiękami zapowiadającymi gości
Kiedy komenda „na miejsce” działa już w spokojnych warunkach, można wprowadzić ćwiczenia z dzwonkiem i stukaniem do drzwi – ale jeszcze bez prawdziwych gości.
Przykładowy schemat:
- krok 1: nagrany dzwonek lub lekkie pukanie
Puść nagranie dzwonka na bardzo niskiej głośności albo delikatnie zapukaj. Natychmiast powiedz „na miejsce” i poprowadź psa do jego bazy. Na początku możesz niemal równocześnie mówić komendę i sięgać po smaczki, żeby skrócić czas reakcji. - krok 2: dzwonek → miejsce → nagrody
Gdy pies zaczyna kojarzyć schemat, daj mu 1–2 sekundy na samodzielną reakcję po dźwięku. Jeśli sam rusza w stronę miejsca – duża nagroda. Jeśli dalej wskakuje do drzwi, spokojnie wracasz do prostszej wersji z twoim przewodnictwem. - krok 3: zwiększanie realizmu
Poproś domownika, żeby wyszedł i zadzwonił jak prawdziwy gość. Ty już stoisz blisko psa, masz przygotowane smaczki. Dzwonek – „na miejsce” – nagrody. Drzwi na tym etapie możesz nawet nie otwierać, chodzi tylko o skojarzenie.
Typowy błąd: zbyt szybkie przejście z ćwiczeń „na sucho” do pełnej wizyty z kilkoma osobami naraz. Lepiej zostać dłużej na poziomie jednego dzwonka bez wejścia gościa i dopiero później dodawać kolejne elementy.
Co sprawdzić: w wolny dzień zaaranżuj 5–6 „fałszywych dzwonków” w ciągu dnia. Zobacz, przy ilu z nich pies sam z siebie kieruje się do miejsca, a przy ilu jeszcze biegnie do drzwi.
Stopniowe oswajanie z prawdziwymi wizytami
Kiedy pies rozumie już, że dzwonek oznacza „na miejsce”, czas wprowadzić prawdziwych gości – najpierw łatwych. Najlepiej takich, którzy rozumieją, że nie będą od razu witać psa jak pluszaka.
Prosty scenariusz mini-wizyty:
- krok 1: zapowiedź
Ustal z gościem godzinę tak, byś miał 5–10 minut na spokojne rozłożenie gryzaków, smaczków i przygotowanie psa (krótki spacer, miska z wodą, legowisko gotowe). - krok 2: wejście
Dzwonek. Ty mówisz „na miejsce”, prowadzisz psa (jeśli trzeba, na lekkiej smyczy), nagradzasz za dotarcie do bazy. Dopiero gdy pies jest już na miejscu i zaczyna żuć gryzaka, otwierasz drzwi. - krok 3: brak kontaktu na wejściu
Gość wchodzi, ignoruje psa: nie patrzy się, nie zagaduje, nie wyciąga ręki. Ty możesz rozmawiać, przejść z gościem do salonu, ale nie „uruchamiaj” psa w tym momencie. - krok 4: krótkie, kontrolowane powitanie
Po kilku minutach, jeśli pies jest względnie spokojny, możesz go zaprosić do krótkiego powitania (np. na smyczy, w kagańcu jeśli to pies z trudną przeszłością). Jedno powąchanie, jedno „cześć” – i z powrotem „na miejsce”.
Taki schemat wymaga od człowieka konsekwencji i uprzedzenia gości. Daje jednak psu jasny komunikat: najpierw spokój i bezpieczeństwo, dopiero potem kontakt.
Co sprawdzić: zaplanuj jedną „wizytę treningową” z zaufaną osobą. Po spotkaniu zapisz, w którym momencie pies zaczął gubić spokój (np. gdy gość gwałtownie się podniósł, gdy chciał go pogłaskać). To będą sygnały, które przy kolejnej próbie warto zabezpieczyć.
Nauka odpoczynku przy ludziach – nie tylko „siad i leżeć”
Większość psów zna komendy „siad” i „leżeć”, ale to jeszcze nie jest prawdziwy odpoczynek. Chodzi o to, żeby pies potrafił sam wyhamować, położyć się wygodnie i zająć się czymś monotonnie przyjemnym (żucie, lizanie), nawet gdy w tle coś się dzieje.
Dobrze działający zestaw ćwiczeń to:
- żucie na miejscu – gryzaki naturalne, kong z mokrą karmą, mata węchowa z rozsypanymi smaczkami,
- krótka „sesja węszenia” w innym pokoju przed wizytą – rozsyp smaczki na podłodze, pozwól psu je znajdować,
- spokojne głaskanie tylko jeśli pies sam je inicjuje – niektóre psy wolą mieć święty spokój, niż być „miętolone” przez trzy osoby naraz.
Przykład z życia: pies, który przed wizytą ma 10 minut węszenia i żucia, często wchodzi w spotkanie o kilka „oczek” niżej na skali pobudzenia niż ten, który tuż przed dzwonkiem bawił się w szarpanie.
Co sprawdzić: w czasie, gdy w domu jest spokojnie, rozłóż gryzaka na miejscu psa i nic nie rób przez 10–15 minut. Zobacz, czy pies potrafi sam zająć się żuciem i zasnąć, czy co chwilę wstaje, sprawdza cię i oczekuje nowych bodźców.
Plan B – kiedy pies potrzebuje pełnej separacji od gości
Są psy, które nawet przy dobrym treningu i spokojnych gościach nie są jeszcze gotowe na przebywanie w jednym pomieszczeniu z ludźmi. Wtedy bezpieczniejszym rozwiązaniem jest pełna, uprzejma separacja.
Możliwości jest kilka:
- osobny pokój z legowiskiem, wodą i gryzakiem, z zamkniętymi lub przynajmniej przymkniętymi drzwiami,
- kennel w cichszej części mieszkania, przykryty kocem (jeśli pies to lubi),
- bramka oddzielająca psa od głównej części salonu, gdy pełne zamknięcie drzwi jest zbyt trudne.
Krok 1: ucz psa przebywania w tym miejscu bez gości. Dawaj tam gryzaki, karm tam część posiłków, baw się spokojnie. Chodzi o to, by ten pokój czy kennel nie kojarzył się wyłącznie z „karą za wizytę”.
Krok 2: przy pierwszych wizytach zaplanuj krótszy czas – np. 30–60 minut. Po wizycie wejdź do psa, wyjdź z nim na krótki spacer, zaproponuj coś przyjemnego.
Krok 3: jeśli pies przy zamkniętych drzwiach długo szczeka i nie może się uspokoić, rozwiązaniem bywa większy dystans i dodatkowe bodźce wyciszające: włączone radio w pokoju psa, dyfuzor feromonowy, bardziej angażujące żucie.
Co sprawdzić: przy najbliższej wizycie gości (nawet krótkiej) postaraj się odtworzyć warunki separacji: osobny pokój, gryzak, włączone łagodne dźwięki. Zanotuj, po ilu minutach pies przestaje wokalizować lub intensywnie nasłuchiwać.
Ustalanie zasad z domownikami i gośćmi – bez tego trening się rozsypie
Nawet najlepiej wyszkolony pies nie ma szans zachować spokoju, jeśli ludzie dookoła działają chaotycznie. Potrzebne są proste zasady dla domowników i odwiedzających.
Podstawowy pakiet „reguł gościa”:
- nie witasz się z psem przy drzwiach, ignorujesz go, dopóki opiekun nie da sygnału,
- nie wołasz psa, nie klepiesz w kolana, nie zachęcasz głosem typu „chodź, chodź”,
- nie głaszczesz psa, który się chowa, odwraca głowę lub zastyga,
- jeśli pies przychodzi, powącha i odchodzi – nie ciągniesz go do siebie na siłę.
Domownicy z kolei powinni trzymać ten sam kurs: konsekwentnie odsyłać psa na miejsce, nie „podkręcać imprezy” szarpaniem czy intensywnym gonieniem psa w czasie wizyt.
Co sprawdzić: przed następną wizytą powieś na drzwiach krótką kartkę z zasadami (2–3 zdania o ignorowaniu psa na wejściu) i uprzedź domowników, że ćwiczysz konkretny schemat. Po spotkaniu oceń, kto najbardziej „psuł” plan – dzieci, rozgadana ciocia, a może ty sam, gdy w emocjach zapomniałeś o komendzie „na miejsce”.
Dobrze działa też prosty „briefing przedwizytowy”. Krok 1: zanim goście zdejmą buty, jednym zdaniem mówisz, jak dziś wygląda procedura z psem („On teraz ma swoją bazę i gryzaka, nie wołajcie go, przyjdzie później”). Krok 2: jeśli widzisz, że ktoś z przyzwyczajenia wyciąga ręce do psa, spokojnie, ale stanowczo przerywasz („Daj mu chwilę, jeszcze jest na swoim miejscu”). Krok 3: po kilku minutach możesz zaproponować krótkie, zaplanowane powitanie według zasad, które wcześniej ustaliłeś.
Typowy problem to „wyjątki od reguły”: raz pozwolisz dziecku wołać psa, innym razem ktoś go podkarmi przy stole, a jeszcze inny gość będzie go intensywnie głaskał, kiedy pies wyraźnie chce się wycofać. Dla psa to mieszanina sprzecznych sygnałów. Jeśli chcesz mieć stabilne zachowanie, trzymaj się prostego schematu: najpierw spokój, potem ewentualny krótki kontakt, a na końcu znów odpoczynek.
Co sprawdzić: przy dwóch kolejnych wizytach zapisz po spotkaniu, czy zasady były w 80–90% utrzymane. Zwróć uwagę, jak przełożyło się to na zachowanie psa: czy szybciej się wyciszał, mniej szczekał, rzadziej „wcinał się” w rozmowy ludzi.
Jeśli wprowadzisz psu przewidywalny schemat wizyt i dasz mu realnie bezpieczne miejsce w domu, dużo łatwiej poradzi sobie z obecnością gości. Z czasem wielu opiekunów zauważa, że pies sam wybiera legowisko, gdy w drzwiach pojawiają się nowe osoby – bo nauczył się, że tam ma spokój, jasne zasady i wsparcie swojego człowieka.

Jak stopniowo zwiększać trudność wizyt – od jednej osoby do większej grupy
Kiedy podstawowy schemat „na miejsce + spokój” działa już z pojedynczym, przewidywalnym gościem, można powoli podnosić poprzeczkę. Chodzi o to, by pies nauczył się radzić sobie także z bardziej żywymi spotkaniami, ale bez wrzucania go od razu „na głęboką wodę”.
Etap 1 – jeden spokojny gość, krótkie wizyty
Ten etap w zasadzie masz już za sobą, ale warto go domknąć kilkoma powtórkami:
- krok 1: ta sama osoba, ten sam scenariusz
Przez 2–3 wizyty poproś tego samego gościa o powtórkę schematu: dzwonek – pies na miejsce – wejście bez kontaktu – krótka obecność – wyjście. - krok 2: niewielkie zmiany
Zmieniaj drobiazgi: inna pora dnia, inny pokój, w którym siedzicie, inny rodzaj gryzaka dla psa. - krok 3: obserwacja „krzywej spokoju”
Zwróć uwagę, po ilu minutach od wejścia gościa pies sam kładzie się wygodniej, przestaje się nasłuchiwać i zaczyna odpoczywać.
Co sprawdzić: po 2–3 powtórkach z tym samym gościem odpowiedz sobie szczerze, czy pies lżej reaguje na dzwonek i wejście, czy nadal spinają go te same momenty. Jeśli poprawa jest minimalna, nie przechodź jeszcze do trudniejszych etapów.
Etap 2 – różni goście, ta sama procedura
Kiedy schemat jest dość stabilny, dołóż nowy element: zmiana człowieka. Każdy gość pachnie, rusza się i mówi inaczej – dla psa to nowy zestaw bodźców.
- krok 1: wybór „łatwych ludzi”
Najpierw zaproś osoby, które potrafią być spokojne i nie mają oczekiwania „muszę się dziś wyprzytulać z twoim psem”. Dorośli, bez dzieci, bez skłonności do pisków i gwałtownych gestów. - krok 2: briefing i powtarzalny rytuał
Zanim ktoś przyjdzie, przypomnij mu w 1–2 zdaniach zasady. Powtarzaj dokładnie ten sam przebieg: dzwonek – „na miejsce” – wejście bez kontaktu – krótka rozmowa – ewentualne powitanie – powrót na miejsce. - krok 3: jedna nowa osoba na raz
Nie wrzucaj psa w sytuację: „wczoraj jedna osoba, dziś od razu cztery”. Najpierw kilka wizyt pojedynczych gości, ale różnych.
Co sprawdzić: zrób prostą listę 3–4 osób, które w ostatnim miesiącu odwiedzały dom. Przy każdej zaznacz, czy pies był bardziej spięty, czy luźniejszy niż przy poprzednich wizytach. Szukaj ogólnego trendu, nie pojedynczego „gorszego dnia”.
Etap 3 – mała grupa i trochę większy hałas
Dopiero gdy pies naprawdę dobrze radzi sobie z pojedynczymi gośćmi, możesz wprowadzić małą grupę – np. dwie osoby jednocześnie. Ten etap wymaga lepszego planu, bo bodźców będzie znacznie więcej.
- krok 1: wejście „na raty”
Ustal z gośćmi, że nie wchodzą wszyscy naraz. Najpierw dzwoni jedna osoba, pies przechodzi pełny schemat „na miejsce + wejście”. Dopiero po kilku minutach dołącza druga (np. po SMS-ie od ciebie). - krok 2: krótszy czas w jednym ciągu
Przy większej liczbie ludzi pies szybciej się męczy. Zamiast jednej długiej wizyty, zaplanuj 2–3 krótsze wejścia do salonu, przedzielone pauzami w osobnym pokoju lub w bazie. - krok 3: wcześniejsze „spuszczenie pary”
Tego dnia zrezygnuj z bardzo ekscytujących aktywności typu intensywne szarpanie, agility w ogrodzie. Postaw na węszenie i spokojne spacery, żeby pies nie startował w wizytę już na wysokim poziomie pobudzenia.
Co sprawdzić: przy pierwszej małej „imprezie” zanotuj, po jakim czasie pies zaczyna szukać wyjścia: odchodzi, łazi niespokojnie, częściej ziewa, drapie się „z nerwów”. Przy kolejnych spotkaniach skracaj o 10–15 minut część, w której pies jest w środku wydarzeń, i dawaj mu częstsze przerwy.
Etap 4 – kiedy lepiej się zatrzymać
Nie każdy pies będzie komfortowo znosił gwarne urodziny czy świąteczne zjazdy rodzinne. Czasem mądrym wyborem jest świadome powiedzenie sobie: „do tego poziomu damy radę, dalej nie”.
- sygnał 1: powtarzające się „wypadki”
Pies przy każdej większej grupie gości wpada w panikę, próbuje ugryźć, wycofuje się do łazienki i dyszy – mimo że pojedyncze wizyty wyglądają dobrze. - sygnał 2: długie dochodzenie do siebie
Jeśli po każdym spotkaniu pies jeszcze przez 1–2 dni jest „wypluty”, pobudzony lub przeciwnie: nienaturalnie wycofany, znak, że koszt emocjonalny takich imprez jest dla niego zbyt wysoki. - sygnał 3: brak postępów mimo treningu
Regularne ćwiczenia, wsparcie trenera lub behawiorysty, a duże spotkania nadal kończą się totalnym przeciążeniem.
Co sprawdzić: przeanalizuj ostatnie 3–4 większe imprezy w domu. Zapisz przy każdej: liczbę osób, czas trwania, zachowanie psa podczas i po wizycie. Jeśli widzisz stały wzór przeciążenia, ustal „górny limit” – np. pies bierze udział tylko w spotkaniach do 2–3 spokojnych osób, a resztę sytuacji spędza w swojej strefie bezpieczeństwa.
Jak wesprzeć wrażliwego psa w dniu wizyty – plan dnia krok po kroku
Sam moment przyjścia gości to tylko fragment układanki. O tym, w jakim stanie emocjonalnym będzie pies przy dzwonku, decyduje cały dzień. Można go ułożyć tak, by pies miał łatwiej.
Poranek – baza spokoju, nie maraton
W dni, gdy spodziewasz się gości, poranek powinien być raczej „na uspokojenie” niż „na doładowanie”.
- krok 1: spokojny spacer
Zamiast godzinnej gonitwy z innymi psami, wybierz dłuższy, ale spokojny spacer na dłuższej lince, z dużą ilością węszenia i przerw na odpoczynek. - krok 2: proste ćwiczenia umysłowe
W domu zaproponuj psu krótką zabawę w szukanie smaczków, prosty trening komend za nagrody. Krótkie, ale angażujące sesje pomagają „wypalić” trochę napięcia. - krok 3: czas na sen
Po spacerze i ćwiczeniach zapewnij psu minimum kilkadziesiąt minut spokojnego snu. Pies, który od rana jest „w biegu”, wejdzie w wizytę dużo bardziej pobudzony.
Co sprawdzić: przy najbliższej wizycie gości zanotuj, ile realnie snu miał pies między porannym spacerem a dzwonkiem (nie licząc krótkiego drzemięcia z jednym okiem otwartym). Zaskakująco często wychodzi, że pies spał dużo za mało.
Godziny przed wizytą – przygotowanie środowiska
Na kilka godzin przed wizytą można zrobić kilka prostych rzeczy, które obniżą psu poziom stresu jeszcze zanim ktoś wejdzie do domu.
- krok 1: porządek w przestrzeni psa
Upewnij się, że w miejscu odpoczynku psa jest czysto, sucho i spokojnie. Usuń zabawki, które bardzo go nakręcają (np. piszczące piłki), zostaw te „do żucia i lizania”. - krok 2: dźwiękowe tło
Włącz ciche radio, playlistę z łagodną muzyką lub biały szum. Stały, spokojny dźwięk pomaga „zagłuszyć” nagłe odgłosy, np. głośny śmiech czy przesuwanie krzeseł. - krok 3: wcześniejszy posiłek
Daj psu główny posiłek na 2–3 godziny przed wizytą. Pies z pełnym żołądkiem może gorzej znosić ekscytację i stres, ale z kolei bardzo głodny będzie bardziej nakręcał się na gości i jedzenie.
Co sprawdzić: przy dwóch kolejnych wizytach zmień godzinę karmienia (raz trochę wcześniej, raz trochę później) i notuj, przy którym wariancie pies był bardziej zrównoważony. Każdy organizm reaguje inaczej, dobrze znaleźć złoty środek dla twojego psa.
Tuż przed dzwonkiem – ostatnie 30 minut
Ten czas często bywa najbardziej chaotyczny: ktoś odkurza, ktoś szykuje jedzenie, ty biegasz między kuchnią a salonem. Dla psa to sygnał: „coś się dzieje!”, co samo w sobie podnosi napięcie.
- krok 1: wyciszający rytuał
Wprowadź stały, krótki rytuał na 20–30 minut przed spodziewaną wizytą: wyjście na szybkie siku, woda w misce, przygotowany gryzak, kilka minut spokojnego kontaktu z tobą (np. delikatne głaskanie, szczotkowanie, jeśli pies to lubi). - krok 2: odcięcie od „krzątaniny”
Jeśli masz taką możliwość, przenieś psa do spokojniejszego pokoju na ten czas. Włącz tam radio, daj prostą zabawkę do lizania lub żucia. Ty w tym czasie możesz się krzątać, ale pies nie musi tego oglądać. - krok 3: przygotowanie „ścieżki”
Zanim goście zadzwonią, rozłóż smaczki lub ulubioną matę węchową na trasie do miejsca psa. Dzięki temu, kiedy powiesz „na miejsce”, pies realnie ma po co iść, zamiast odruchowo pędzić do drzwi.
Co sprawdzić: przy następnej wizycie ustaw stoper na 30 minut przed umówioną godziną i świadomie przeprowadź psa przez ten sam zestaw kroków. Po spotkaniu oceniaj, czy łatwiej wchodził w tryb „na miejsce” niż zwykle.

Jak reagować na trudne zachowania psa w czasie wizyty
Nawet przy dobrym przygotowaniu zdarzają się sytuacje, w których pies reaguje mocniej: szczeka, podbiega, skacze, warczy. Kluczem jest spójna reakcja, a nie nagły chaos i krzyk.
Głośne szczekanie na gości – co robić, a czego unikać
Szczekanie przy gościach ma różne przyczyny: lęk, nadmierna ekscytacja, frustrację. Z zewnątrz brzmi podobnie, ale to, co zrobisz, ma duże znaczenie dla dalszego przebiegu wizyty.
- czego unikać
- karcenia psa krzykiem („cicho bądź!”, „przestań!”) – zwykle tylko dokładasz hałasu do całej sceny,
- ciągnięcia psa za obrożę, popychania, szarpania – może to podnieść jego poczucie zagrożenia,
- zmuszania psa do zostania „tu i teraz” przy gościach, kiedy ewidentnie chciałby odejść.
- bezpieczna procedura
- krok 1: spokojnym, ale zdecydowanym głosem daj znaną komendę („na miejsce”, „chodź ze mną”),
- krok 2: fizycznie zwiększ dystans – odprowadź psa na smyczy do jego bazy lub innego pomieszczenia,
- krok 3: dopiero tam wesprzyj go: żucie, woda, twój spokojny głos, brak dodatkowych bodźców,
- krok 4: nie wracaj z psem do gości, dopóki poziom pobudzenia wyraźnie nie spadnie (oddech wróci do normy, ciało rozluźni się).
Co sprawdzić: przy kolejnej wizycie, gdy pies zaszczeka gwałtownie, zamiast go uciszać przy gościach, odprowadź go na miejsce lub do osobnego pokoju. Po wszystkim zanotuj, po ilu minutach wrócił do normalnego oddechu i czy kolejne wejście do salonu było spokojniejsze.
Skakanie na gości i „wpychanie się” w kontakt
Skakanie na ludzi bywa mylnie brane za „radość”. Często jest to mieszanka ekscytacji i lekkiego napięcia: pies nie wie, co zrobić z emocjami, więc skacze. Pomaga jasny, powtarzalny schemat.
- krok 1: zablokowanie wzmocnienia
Ustal z gośćmi, że nikt nie głaszcze psa, kiedy skacze. Gość odwraca się bokiem, zabiera ręce, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego. - krok 2: alternatywne zachowanie
Zaproponuj psu coś konkretnego zamiast skakania: siad, „na miejsce”, podejście do ciebie po bok, wejście na legowisko. Najprościej: pies podchodzi na smyczy, siada – wtedy gość może go krótko pogłaskać po klatce piersiowej lub rzucić mu smaczek na podłogę. - krok 3: krótkie, kontrolowane kontakty
Zamiast jednego długiego „miziania”, zrób kilka bardzo krótkich podejść: 5–10 sekund kontaktu, potem przerwa i odesłanie psa na miejsce. To zmniejsza ryzyko, że emocje „wystrzelą” i pies znów zacznie skakać. - krok 4: przerwa, gdy robi się za dużo
Jeśli widzisz, że mimo zasad pies się nakręca (przyspieszony oddech, wiercenie, zaczepianie łapami), zrób pauzę – odprowadź go do jego strefy bezpieczeństwa, daj coś do żucia i wróć do gości bez psa na kilka–kilkanaście minut.
Co sprawdzić: przy następnej wizycie poproś wszystkich gości o ten sam schemat – brak głaskania przy skakaniu, kontakt tylko przy czterech łapach na ziemi. Po spotkaniu zanotuj, po ilu minutach od wejścia pies pierwszy raz sam z siebie wybrał siad lub stanie przy człowieku zamiast wskakiwania.
Warczenie, „ostrzeżenia” i próby odsuwania ludzi
Warczenie przy gościach to nie „złośliwość”, tylko informacja: „jest mi za blisko, za szybko, za dużo”. Karanie za warczenie zwykle nie usuwa dyskomfortu, tylko odbiera psu możliwość sygnalizowania, że ma dość.
- krok 1: zatrzymanie sytuacji
Gdy pies warknie, zatrzymaj ruch: gość się odsuwa, ty nie zbliżasz psa na siłę, kończy się głaskanie. Bez krzyku, bez nerwowego „nie wolno!”, tylko jasny sygnał – kontakt się kończy. - krok 2: zwiększenie dystansu
Odprowadź psa w spokojniejsze miejsce, najlepiej do jego bazy. Jeśli warczenie pojawia się np. przy siadaniu gościa na kanapie, nie pozwalaj psu krążyć tuż przy nogach – ma wybór: albo odpoczynek w swojej strefie, albo krótki, kontrolowany kontakt przy tobie. - krok 3: zmiana zasad dla gości
Ustal proste reguły: goście nie wołają psa, nie pochylają się nad nim, nie sięgają ręką „z góry”. Jeśli pies sam podejdzie, mogą rzucić mu smaczek na podłogę. Głaskanie tylko wtedy, gdy pies jest wyraźnie rozluźniony: miękkie ciało, brak usztywnienia, spokojny ogon.
Co sprawdzić: spisz sytuacje, w których pies warczy (np. „gdy gość przechodzi koło legowiska”, „gdy ktoś chce go przytulić”). Przy kolejnych wizytach z góry zabezpiecz te scenariusze – odgrodź legowisko, uprzedź gości, by nie nachylali się nad psem. Zwróć uwagę, w ilu z tych wcześniej trudnych momentów pies nie musiał już warczeć.
Kiedy przenieść psa do osobnego pomieszczenia
Nie każdy pies musi „obsługiwać” każdą wizytę od początku do końca. Są sytuacje, w których rozsądniej jest dać mu pełne wyłączenie z wydarzeń, zamiast na siłę przedłużać jego udział.
Sygnały, że czas na przerwę, to m.in.: pies chodzi w kółko i nie może się położyć, ciągle zmienia miejsce, zastyga przy wejściu do pokoju i obserwuje gości, pije wodę łapczywie kilka razy pod rząd, „przykleja się” do ciebie lub chowa za meblami. Jeśli te objawy utrzymują się mimo wcześniejszych przerw, lepiej zakończyć jego udział w spotkaniu.
Jeśli zapraszasz większą liczbę osób lub wiesz, że spotkanie potrwa długo, zaplanuj od razu „zmianowe” korzystanie z osobnego pomieszczenia. Krok 1: pierwsze przywitanie z psem robisz w kontrolowany sposób, z zasadami. Krok 2: po kilkunastu minutach odsyłasz psa do jego strefy na dłuższy odpoczynek. Krok 3: jeśli widzisz, że po przerwie znów wchodzi na wyższe obroty – tego dnia to już jego ostatnie podejście do gości. Taki schemat jest dla psa przewidywalny i dużo bezpieczniejszy niż ciągłe „próbujmy jeszcze raz”.
Typowy błąd to zostawianie psa w osobnym pokoju bez przygotowania: bez wody, bez możliwości wygodnego położenia się, bez zajęcia. Wtedy wiele psów zaczyna szczekać, drapać w drzwi i próbować się wydostać. Zanim zamkniesz drzwi, upewnij się, że ma tam wszystko, czego potrzebuje, a samo wejście do pokoju kojarzy mu się dobrze – z żuciem, spokojem i twoją obecnością choćby na chwilę przy starcie.
Jeśli pies ma za sobą bardzo trudne doświadczenia, silny lęk przed obcymi albo reaguje agresją, rozsądniej jest zaprosić specjalistę od zachowania psa i wspólnie ułożyć plan. Do czasu konsultacji możesz umawiać spotkania tak, by pies był w innym miejscu (u zaufanej osoby, w spokojnym hotelu domowym), zamiast ryzykować, że każda wizyta będzie dla niego kolejnym przeciążeniem.
Co sprawdzić: po większej wizycie zanotuj, w jakich momentach pies potrzebował przerwy i jak długo odpoczywał, zanim wrócił do równowagi. Przy następnych spotkaniach spróbuj zaplanować przerwy wcześniej, zanim pojawią się najmocniejsze sygnały przeciążenia, i porównaj, czy całość przebiegła spokojniej.
Im lepiej rozumiesz, co pies „mówi” swoim zachowaniem i im bardziej konsekwentnie dbasz o jego bazę bezpieczeństwa, tym łatwiej przeprowadzasz go przez wizyty gości bez dramatów. To proces: kilka kolejnych spotkań z prostymi zasadami, przewidywalnym schematem i realnym miejscem do wycofania się potrafi zmienić chaotyczne, pełne napięcia wizyty w sytuacje, które waszemu psu da się po prostu udźwignąć.
Najważniejsze punkty
- Stres psa przy gościach jest naturalną reakcją na nagłe bodźce (dzwonek, obce zapachy, hałas), ale staje się problemem, gdy zwierzak nie ma możliwości wycofania się ani bezpiecznego sposobu rozładowania napięcia.
- Różne psy reagują inaczej: jedne „nadmiernie wesoło” podskakują i zaczepiają (przestymulowanie), inne panikują i uciekają, a jeszcze inne intensywnie pilnują drzwi i domowników – opiekun musi rozpoznać dominujący wzorzec swojego psa.
- Wyraźne objawy stresu to m.in. dyszenie bez wysiłku, ślinotok, drżenie ciała, rozszerzone źrenice, sztywna postawa, ogon mocno uniesiony lub podkulony – jeśli utrzymują się dłużej, pies jest realnie przeciążony sytuacją.
- Zachowania takie jak ciągłe szczekanie przy drzwiach, krążenie wokół gości, „odwaga na dystans” (podchodzenie i natychmiastowe wycofywanie się) czy całkowite „zamarcie” mówią wprost: pies próbuje poradzić sobie z napięciem, a nie „robi sceny”.
- Bezpieczne miejsce w domu (osobny pokój, klatka kennelowa, legowisko za meblem) połączone z jasnymi zasadami dla gości daje psu realną kontrolę: może odejść, odpocząć i stopniowo wracać do niższego poziomu pobudzenia.
- Krok 1: sprawdź reakcję psa na sam dźwięk dzwonka; krok 2: zapisz dokładnie, co robi przez pierwsze 60 sekund po dzwonku – taki „mini-protokół” pozwala lepiej dobrać trening (np. odpoczynku na miejscu, separacji od gości, spokojnego witana).






